„Before Sunset”

Bonnie

Siedziałam właśnie nad stawkiem i myślałam. O mnie i Jeremym. Wprawdzie nie jesteśmy razem więc mogę umówić się z Enzo. Ale mimo to ja dalej mam wątpliwości. Czy dobrze robię? Czy to coś zmieni między mną a Jeremym? Czy Elena będzie na mnie zła? Enzo mi się podobał. A z Jerem jestem coraz dalej. Dobra, postawmy sprawę jasno. Enzo mnie kręci, a z Jeremym nie jestem w związku. Elena nie ma prawa być na mnie o to zła. Ale nie powiem o tym Jeremiemu. Nie potrafiłabym. Postanowiłam już więcej o tym nie myśleć. O co chodzi z tą blondi? Ona naprawdę jest córką Klausa? I o co chodzi z resztą tych…wampirów? Czarowników? Jeśli oni są rodziną, to gdzie oni byli przez ostatni czas? Choć jeśli to pierwotni to są raczej samodzielni. Hayley i Klaus? Razem? Oni i dziecko? Możemy ich wykorzystać aby skrzywdzić Klausa. Ale to przecież nie są pierwotne wampiry,których nie uda nam się nawet dotknąć. Po chwili wstałam i poszłam w kierunku domu…

Caroline

Siedziałam w salonie w moim domu. W tym momencie do domu weszła mama. No tam o tej porze zwykle ma przerwę na lunch, zwykle wtedy przychodzi do domu.

- Cześć córeczko – zaczęła siadając obok mnie na kanapie. Miała poważną minę.

-Hej. Czy coś się stało? - Nie wiesz może czy w mieście są jakieś nowe wampiry? Ostatnio doszło do wielu brutalnych morderstw – gdy to powiedziała przypomniałam sobie o rzekomej rodzinie Klausa i Rebekah w mieście. Czy to oni? Muszę porozmawiać z Klausem.  

- Y…Nie. – jeśli to pierwotni wolę najpierw się upewnić, mogą zrobić krzywdę mojej mamie. Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę a gdy mama wróciła do pracy poszłam się przebra

Już po chwili siedziałam w moim ukochanym aucie kierując się w kierunku willi pierwotnych. Już po chwili byłam na miejscu. Wyszłam z samochodu i zapukałam do potężnych drzwi rezydencji. Po chwili w drzwiach stanąła pamiętna blondynka.

- Kim jesteś i czego chcesz, barbie? – spytała.                                                                                           

- Jest Klaus?                                                                                                                                                   

 - Ych…Ojcze! – krzyknęła. Czyli to prawda? Po chwili pojawił się pierwotny. Pora odbyć poważną rozmowę.                              

                              

Opublikowano Rozdział 6 | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

„From a Cradle to a Grave”

Klaus

Czego ta wariatka znów ode mnie chcę? To że w XI- wieku byliśmy w sobie zakochani nie znaczy że teraz nadal tak jest. Prawda…To był tylko mały błąd z Elijah ale przecież odkryliśmy w ten sposób co to jest perswazja. Postanowiłem odebrać.

- Witaj, Auroro

- Cześć kochany. Chciałam cię tylko poinformować że dziś ja, Tristan i Lucien wprowadzamy się do tego Mystic…Medic czy coś Falls. Co? Oni tutaj? To…

- Ale jak to wprowadzacie się do Mystic Falls? 

- A no normalnie, Nik. No cieszysz się?

- O tak! Jestem szczęśliwy! Tylko dlatego że przyjeżdżają moi przyjaciele. Ty to możesz sobie lecieć na Dominikanę i nigdy nie wracać, ale ja i tak będę sądził że to za blisko mnie! Do widzenia Auroro 

- Już niedługo będziemy się widzieć – powiedziała

- Oby nie

Byłem wściekły. Ona nie może…Chyba po prostu wyrwę jej wątrobę. Z tą jakże pozytywną dla mnie myślą poszłem na polowanie. Muszę jakoś odreagować.

Damon

Wszyscy wróciliśmy do pensjonatu. Postanowiliśmy wyjść stamtąd bo jeśli ta blond seksbomba (bo co jak co ale ładna jest) naprawdę jest córką pierwotnego to może mieć charakterek. Gdy już usiedliśmy w salonie nikt się nie odzywał. Wszyscy byli zbyt zszokowani. W końcu Tyler powiedział:

- To naprawdę jego córka? – spytał

- Wątpię. Musiałaby mieć z tysiąc lat, pozatym w tamtym czasie nie przyznawano się do bękartów – powiedziała El.

- Ale wilkołaki mogą mieć dzieci z innym wilkiem. Być może hybrydy też- powiedziała Bon. Wszyscy byli pogrążeni w jej słowach. Jeśli ta dziewczyna to jego córka to chyba jest dla niego ważna. To może nam się przydać.

Freya

Siedziałam z Hayley w salonie. Klaus wściekły wyszedł jakiś czas temu, chyba na polowanie, Rebekah wyszła na spacer, Kol i Finn poszli się upić do Grilla, Elijah wyszedł z Dahlią porozmawiać do parku a Isabella siedziała na górze w swojej sypialni próbując dowiedzieć się co to jest Instagram. Ja oglądałam jakieś kreskówki jedząc pizzę, a wilczyca czytała jakąś książkę. Po chwili lekko krzyknęła i zaczęła się pocić. Zaczęła zwijać się z bólu, a z pod jej sukienki zaczęła sączyć się krew. Już po chwili znalazłam się obok niej. Nie mając pojęcia co zrobić zaczęłam się wydzierać.

- Isabella! Chodź tu, szybko – krzyknęłam. Zbiegła w wampirzym tempie ale było już po wszystkim.

- Co…? Czyli tak wygląda poronienie wilka? 

Enzo

Miałem zamiar porozmawiać z Bonnie. Wiedźma naprawdę mi się spodobała. 

- Bonnie, możemy porozmawiać? – spytałem po zakończeniu „grupowej” rozmowy.

- Jasne. Wyszliśmy na spacer po lesie. Po około 10 minutach zaczęłem:

- Bonnie, zainteresowałaś mnie. Chciałabym umówić się z tobą na randkę – chyba ją to zszokowało.

- Okej. Ale nazwijmy to przyjacielskim spotkaniem – powiedziała, a ja uśmiechnęłem się.

- To kiedy? – spytałem.

- Hmm…Jutro i dziś nie mogę. Za…Trzy, cztery dni?

- O 20 za trzy dni – powiedziałem

- Zgoda.

- Zgoda.

Stefan

Przechadzałem się po jednej z lepszych ulic Mystic Falls. Patrzałem w moje buty więc nie zauważyłem że na kogoś wpadłem. Podniosłem się i chciałem pomóc osobie, na którą wpadłem. Jednak była to osoba, którą cały dzień zadręczałem swe myśli. Pomogłem podnieś się Rebekah i powiedziałem: 

- Bex, przepraszam. Powinienem patrzeć gdzie idę.

- Nie…To…Moja wina.

- Wiesz…Chciałem się z tobą umówić.

- A….Nie…Sądzisz że to trochę za…Zresztą co ja gadam. Skoro chcesz. Kiedy? 

- Jutro o 21

- 20 – poprawiła

- Świetnie. Do zobaczenia jutro o 20 – powiedziała

- Na razie – odparłem i odeszłem.

Lucien

Nareszcie. Aurora odzyska swoją „wielką miłość” – Klausa, Tristan sobie zabaluje, a ja? Odzyskam swoją słodką Isabelle. Teraz się rozpakuję, a jutro odzyskam dziewczynę. Co takiego jest w Mikaelsonach że nie da się im oprzeć?

 

 

Opublikowano Rozdział 5 | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

„An Old Friend Calls”

Stefan Od dwóch dni w Mystic Falls ciągle dochodzi do tajemniczych morderstw, a ostatnio w Grillu często przesiaduje młody chłopak. Tak więc teraz ja, Damon, Caroline, Tyler, Elena, Enzo, który już zdążył poznać pierwotnych i Bonnie zasiadaliśmy na białej, skórzanej kanapie u Mikaelsonów w celu rozmowy o tych morderstwach i wybadania czy to ich wina. Zanim jednak to zrobiliśmy z góry usłyszeliśmy delikatny tupot stóp, a już po chwili w salonie stała młoda blondynka. Nie była to jednak Rebekah. Dziewczyna była wysoka ale drobnej postury. Oczy miały taki sam kolor jak te Klausa. Włosy wyglądały natomiast prawie identyczne jak Rebeki. Rysy jej twarzy były podobne do tych tej całej Hayley Marshall. Ogólnie była piękna. Na nasz widok szeroko się uśmiechnęła. - Och, czyli jednak masz przyjaciół poza Nowym Orleanem Miło widzieć kogoś nie z rodziny w tym domu. Teraz mój ojciec nikogo nie sprowadza. Ojciec? O co tu do cholery chodzi? Wszyscy patrzyli na dziewczynę w osłupieniu. Po chwili Tyler cicho wyszeptał:

- Ty…Jesteś c-córką tego tu? 

- No…Tak, niestety. Gdyby nie to że przez moich starych mogę trafić na kolejne 100 lat do trumny już wróciła bym do Nowego Orleanu, jadła jego wampiry, niszczyła czarną magią Nowoorleańskie sabaty i naprawiła imperium! – ostra jest. Nikt nie zdążył nic powiedzieć bo do salonu weszła… Hayley.

- Córko, spokojnie. Trumna to kara. Gdybyś była grzeczna i posłuszna nie doszłoby do tego – powiedziała wilczyca.

- A Finn? Za co spędził 900 lat w trumnie? Bo „był nieudany” jak to wy mówicie? A Kol, Elijah czy Freya? O ile się nie mylę nic wam nie zrobili. Klaus i Hayley mieli szok wymalowany na twarzy. O czym ta dziewczyna mówi?

- Nie denerwuj matki! – powiedział pierwotny. W tym momencie do pokoju weszła Rebekah i… ten chłopak z baru! Wiedziałem że oni mają ze sobą coś wspólnego! 

- Bracie, Blondi i ty…Wilczku możecie tak nie krzyczeć? Ja do cholery chcę spalić resztki ciał w pokoju Dahli! 

- Kol! Opanuj się, bracie! Właśnie to samo mówiłem naszej siostrze, ciotce i Finnowi. 

Ha, a Finn to już waszym bratem nie jest! Miałeś rację, ojcze – Finn jest nie udany!  Dziewczyna przybiła piątkę z tym całym Kolem. Ja jedynie słuchałem. Cały mój wzrok skierowany był na Bex, no dosłownie pożerałem ją wzrokiem.

Przyszliśmy aby spytać, które z was odpowiedzialne jest za te masowe morderstwa – powiedziała Caroline. Cały czas nie spuszczała nienawistnego wzroku z Marshall. 

To ja! Powiedzieli Kol i córka Klausa jednocześnie. To już mamy winnych.

Skoro już macie, to wypad z tego domu! – krzyknąła ta blondi. Nie chciało nam się teraz dyskutować więcej pomyśleliśmy że jutro tu wrócimy i im powiemy trochę czego nie mogą robić.

Klaus

Gdy wszyscy już się rozeszli zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. Przerzyłem zaskoczenie. Aurora.

Opublikowano Rozdział 4 | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

„The Originals: Part 2″

Elena

-Skoro wiemy że Klaus ma więcej rodzeństwa wykorzystajmy to przeciw niemu! – powiedziałam. Tylko to też pierwotni, których nie uda nam się złapać! – A gdzie oni są tak wogóle? – spytałam Tylera i Bonnie. - W trumnach, w Nowym Orleanie. – Gdy zauważyli nasze pytające miny Bon pośpieszyła z wyjaśnieniami – Podobno gdy ktoś z jego rodzeństwa zdradził go lub denerwołał wbijał im w piersi sztylety zamoczone w popiele z białego dębu. Rebece też – to nie może być prawda! Okej, to Klaus, ale to jego rodzina! Chociaż…Nieważne. Wszyscy w głowach zaczęli myśleć nad planem, łącznie ze mną.

Klaus

To nie może być prawda, ten wilk kłamie! Gdy zobaczyłem że Hayley cała się trzęsie płacząć, przytuliłem ją. Już po chwili poczułem że moja koszulka robi się mokra. W tem do głowy przyszła mi jedna ze starych przepowiedni Frei: „Dostaniesz szansę, szansę na odkupienie. Od dziś dokładnie za sto lat. Nie zaprzepaść jej, bracie.” Cholera, minęło już że sto lat! To ma być ta szansa? Dziecko? Chociaż…Każdy król potrzebuje następcy. Dobra…Muszę się naradzić z Rebeką. I może odsztyletować Elijah i Freye. Tak! Jak na razie niech wilczek przeniesie się do mnie. - Wilczku. Na razie przeniesiesz się do mnie, porozmawiam z kilkoma osobami i zobaczy się co dalej. Dobrze? – Dziewczyna była zbyt słaba by mówić więc lekko skinęła głową. Gdy chciałem się podnieść ta ani drgnęła, więc wzięłem ją na ręce i ruszyłem w kierunku mojego samochodu.

Bonnie

Zauważyłam, że Klaus wynosi Hayley w kierunku parkingu. Spojrzałam na Caroline i Tylera. Chłopak zaciskał pięści, w końcu to była jego przyjaciółka a to jego wróg więc miał prawo być zły. Blondynka natomiast patrzyła wściekłym wzrokiem na wilczyce. Czemu? Moje rozmyślania przerwał znany mi już głos. Enzo.

- Witam panie- powiedział 

- Witaj dupku – odpowiedział Damon. Gdy już wszyscy poza mną poznali Enzo zaczęliśmy się wszyscy śmiać i rozmawiać.

Rebekah

Mój brat wrócił do domu całkiem szybko. Był skołowany? Za nim powoli szła przybita dziewczyna. Kojarzę ją. Jak ona się nazywała? Hilary? Hayley! Tak, na pewno! Nik poszedł odprowadzić ją do swojej sypialni, a po chwili sam zszedł na dół. Zanim mogłam w jaki kolwiek sposób mu dopiec zszedł do piwnicy gdzie w trumnach leżało nasze rodzeństwo? Postanowił ich uwolnić? Wszyscy sądzili że nasza rodzina jest w Nowym Orleanie, zasztyletowana oczywiście ale to nie prawda. Już po chwili usłyszałam że jeden sztylet został wyciągnięty. A po chwili drugi, trzeci,czwarty, piąty i szósty. Uwolnił nawet Isabelle? Po około dziesięciu minutach z piwnicy wyszli Kol,Freya, Elijah a nawet Finn i Dahlia. Poszli na górę, no tak przecież przed chwilą słyszałam że będą wolni jedynie mieszkając z nami. Po kolejnych 20 minutach z piwnicy wyszedł Nik i jego córka. Ta uśmiechając się do mnie podle poszła na górę, a mój „ukochany” braciszek ruszył za nią, do swojej sypialni.

 

 

Opublikowano Rozdział 3 | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | 1 komentarz

„The Originals: Part 1″

Tyler

Wkurzyłem się. Rozumiem że Caroline miała udawać przyjaźń z tym bękartem. Ale była tak w niego zapatrzona że nawet mnie nie widziała. Słuchałem ich rozmowy i postanowiłem sprawdzić co nieco w kwestii jego rodziny. Nie ufałem mu.Teraz rozpoczynałem rozmowę z Bon-Bon.

Tyler-Bonnie-the-vampire-diaries-ships-12763746-1277-718

- Powiesz mi proszę wszystko co wiesz o rodzinie Klausa ? – spytałem bez owijania w bawełnę

- Pewnie. Duchy mi pomogą – powiedziała i zaczęła szeptać jakieś zaklęcia a już po chwili przed nami stanęła kobieta w białej, długiej sukni. Miała czarne włosy do mniej więcej ramion oraz piwne oczy. Ogólnie była całkiem ładna.

- Co chcecie wiedzieć ? – spytała

- Wszystko co wiesz o rodzinie Mikaelson.

- Cóż. Sporo tego.

- Mamy czas – odparłem

- Dobrze. Ponad tysiąc lat temu pierwotna czarownica – Esther miała dzieci. Jej najmłodszy syn – Henrik zmarł zaatakowany przez wilki. Wtedy użyła bardzo silnego zaklęcia i zamieniła swe dzieci w istoty nieśmiertelne. Zrobiła to z pomocą krwi sobowtóra i magii. Znacie już historię klątwy Klausa ?- spytała a my kiwnęliśmy potwierdzająco głowami.

- Więc trzysta pięćdziesiąt lat temu Klaus, Rebakah i Elijah pomogli budować Nowy Orlean i nadal tam rządzą. Esther swojego męża – Mikaela zmieniła w łowcę wampirów. Oboje chcieli zabić swoje dzieci a Michael szczególnie Klausa. 900-set lat temu Klaus zasztyletował Finna. W 1914 zasztyletował Kola a jego sojuszniczki wiedźmy zamknął w domu wdowy Fauline w Nowym Orleanie. Rok później zasztyletował Rebekę i Freyę. A Rebekę uwolnił rok przed przyjazdem tu. Elijah został zasztyletowany rok temu

Trumna_esther_1x11

- A kto to ci Elijah, Finn, Freya i Kol ? – spytałem

- Freya dopiero w 1814 roku zabijając z Mikaelsonami Dahlie się uwolniła. Wcześniej zapadała z nią w 100-letni sen i budziła się na rok – potężniejsza. Więc to silna wiedźma i siostra Klausa i Rebeki. A Finn, Elijah i Kol to pierwotne wampiry i ich rodzeństwo.

- Czyli Klaus okłamał Caroline w kwestii swojej rodziny. Dziękuję wam, muszę już iść. Chciałem wrócić jak najszybciej na tę sztywną imprezę i powiedzieć przyjaciołom o moim odkryciu. Razem z Bon-Bon chcieliśmy to zrobić więc wziąłem ją w swoje ramiona i w wampirzym tempie pobiegłem na bal. Gdy już dotarliśmy na miejsce puściłem ją i poszliśmy do naszych przyjaciół. Bon tak jak ja przychodziła tylko na początki takich sztywniackich uroczystości. Zastaliśmy przy stoliku Damona, Elenę, Sefana, Jeremiego, jakiegoś Enzo, Matta i Caroline. Zorientowałem się że Klaus nawet nie patrzał w naszym kierunku i zacięcie rozmawiał z Hayley. Gdy chciałem podsłuchać ta bestia chwyciła moją przyjaciółkę za ramiona i w wampirzym tempie przeniósł ich gdzieś. Rozpocząłem rozmowę.- Caroline słyszałem twoją rozmowę z Klausem o rodzinie. Razem z Bon sprawdziliśmy to i on cię okłamał.

- W dokładniejszej kwestii ? – spytała

- To z Dahlią jest prawdą. Ale on ma jeszcze inne rodzeństwo. Jakąś wiedźmę – Freyę, i pierwotne wampiry – Elijah, Kol, Finn i nie żywy Henrik. Chyba odebrało im mowę patrząc na ich miny.

Klaus

Po tym jak zauważyłem że ten zdradziecki pies zamierza podsłuchiwać wziąłem małego wilczka na schody rezydencji. Cała się cząsła więc niepokoiłem się.

- Mów wreszcie co się stało ! – lekko się uniosłem

- Klaus ja jestem w ciąży ! – powiedziała i zalała się łzami. Co mnie to obchodzi ?

- Co ja mam z tym wspólnego ?

- Ty jesteś ostatnią osobą, z którą spałam. A hybryda przez wilczą stronę może mieć dzieci z innym wilkiem lub człowiekiem.

Nie wiedziałem co powiedzieć. Zatkało mnie. To nie może być prawda!

Davina

Mam dość sabatu. Więc przeprowadziłam się do Mystic Falls. Klaus i Rebekah tam mieszkają. Będę mogła chodzić na zakupy z Bex i przymuszać Klausa do czasu aż nie uwolni Elijah. To mój przyjaciel i przyda się w Nola. Marcel to nikt w porównaniu z pierwotnymi. Może tak jak chciała Bekah namówię go też na uwolnienie tej całej Frei i ich braci – Kola i Finna ? Spróbuję. Teraz Vincent i Marcel pomagali mi się rozpakowywać.

- D musimy już jechać – powiedział Marcel

- Dobrze. Po pożegnaniu się i odjeździe moich przyjaciół ja postanowiłam kontynuować urządzanie się a następnie pójść do Gii, która wprowadziła się parę domów dalej.

************

Rozdział spóźniony. Mnie się nie podoba. Nie wiem kiedy następny. Zachęcam do komentowania.

Aurora <3

 

 

Opublikowano Rozdział 2 | Otagowano , , , | Skomentuj

„Miss Mystic Falls”

Elena

Drogi pamiętniku

Rozstałam się ze Stefanem. Po tym jak zostałam wampirem bardzo zbliżyłam się do Damona. To był powód rozstania. Dziś są wybory miss…Bonnie idzie z Jeremym a Caroline z Klausem. Według planu. Już niedługo pozbędziemy się pierwotnych.

    Twoja Elena

Odłożyłam pamiętnik i zaczęłam przymierzać sukienki. Caroline, Bonnie i April także zaczęły się ubierać. Wszystkie zrobiłyśmy już sobie wzajemnie makijaż i fryzury. April i Care muszą wyglądać wyjątkowo w końcu April bierze udział w konkursie na miss a Caroline jako zeszłoroczna mistrzyni wręcza koronę.      -   Wygrasz ! – powiedziała Bon-Bon do April.

- Właśnie, my już się o to postaramy – dodała Caro – szkoda tylko że idę z Klausem – dodała

- Przecież jest przystojny – odpowiedziała April. Może i jest przystojny ale to morderca – pomyślałam

- Nie sądzę – mruknęła Caro. Tak jasne a sama po pijaku powiedziała że jest – znów pomyślałam.

1,5 godziny później

Gdy z dziewczynami pojawiłam się na balu od razu zobaczyłam Damona rozmawiającego z Mattem, Stefana z jakimś chłopakiem obejmującego dziewczynę chyba Carrie oraz Klausa mówiącego z przyjaciółką Tylera – Hayley. W oddali zobaczyłam też Rebekę tańczącą z chłopakiem z mojej szkoły. April z góry ruszyła na miejsce dziewczyn biorące udział a Bonnie poszła poszukać mojego brata. Caro wściekła na widok Hayley ruszyła w kierunku do niezwracającego na nią rozmawiającego pierwotnego. Ja natomiast szłam przed siebie dopóki nie dotarłam do mojego przyjaciela i niebieskookiego wampira.

- Cześć Matt, Damon. O czym rozmawiacie ? – spytałam zaciekawiona

- Niczym szczególnym. Zatańczysz Eleno ? – spytał kruczoczarny wyjmując dłoń w moim kierunku

- Z przyjemnością – odparłam. Przejęłam dłoń i już po chwili mknęliśmy w powolnym tańcu

Caroline

Spokojnym krokiem podążałam w kierunku Klausa i Hayley. Byłam wściekła. Wręcz nienawidziłam tej dziewczyny. Nie tylko podwalała się do Tylera mojego chłopaka ale teraz gdy dowiedziała się o tym że to jak idę na wybory z pierwotnym od razu zaczęła z nim flirtować. Gdy już do nich doszłam powiedziałam :

- Witaj Klaus, Hayley – imię tej wywłoki aż wysyczałam z nienawiścią.

- Witaj Caroline – ku braku mojego zdziwienia odpowiedziała tak samo

- Możesz proszę sobie iść ? – spytałam w miarę miło

- Od ciebie z największą przyjemnością. Wybacz Klaus, wrócimy do tego tematu kiedy indziej                   – powiedziała i poszła.

- Kretynka – powiedziałam stojąc już przed hybrydą.

- Aż tak jej nienawidzisz ? – spytał.

- Tak. Wolę oszczędzić sobie tych okropnych epitetów jakie na nią używam.

- Dobrze nie wkurzaj się tak. Zatańczysz ? – spytał z tym swoim co jak co cudnym akcentem.

- Oczywiście – odparłam chwytając jedną z jego dłoni. Nawet nie zauważyłam że ze schodów temu wszystkiemu przygląda się mój chłopak. Podobnie jak faktu że wygląda to tak jakbym leciała na Nika.

Sunęliśmy na parkiecie a mnie co jakiś czas przechodził po ciele dreszcz pod wpływem jego dotyku. Śmiało patrzyłam w jego niebieskie tęczówki nie widząc świata poza nimi. Jednak w głowie miałam jedno pytanie. O czym Klaus rozmawiał z tą wilczycą ?

Bonnie

Nie mogłam znaleźć Jeremiego. Gdzie on mógł być ? Zrezygnowana podeszłam do stołu z przekąskami i nalałam sobie wina do kieliszka. Zobaczyłam obok mnie wysokiego bruneta, jego oczy miały taki sam odcień jaki włosy. Ogólnie był bardzo przystojny. Odwrócił się w moją stronę mówiąc :

- Witaj piękna. Jesteś pewnie Bonnie – skąd on mnie znał ?

- Tak. Skąd mnie znasz, i kim jesteś ?

- Jestem Enzo, przyjaciel Damona. Wczoraj rozmawiałem z nim i wspominał o swoich „znajomych”

- Miłe. Co jeszcze o mnie mówił ? – spytałam ciekawa odpowiedzi

- Że jesteś irytującą wiedźmą. Jednak według mnie jesteś uroczą przedstawicielką rodu Bennett – odparł a ja zaczerwieniłam się. Oj dam popalić Damonowi !

- Może się przejdziemy ? – zaproponował brunet.

- Z chęcią. Czy mi się wydaje czy on próbuje mnie poderwać ?

Caroline

Po skończonym tańcu usiadłam na ławeczce z pierwotnym popijając wino. Postanowiłam dowiedzieć się o nim coś więcej.

- Rebeka jest twoją jedyną siostrą ?

- Tak – skłamał choć ja jeszcze o tym nie wiedziałam.

- Jak to się stało że jesteście pierwotnymi ?

- To długa historia i raczej smutna. Nie na taką okazję Caroline – odparł

- Okej. Ile dokładnie masz lat ?

- Dużo. Tysiąc trzydzieści pięć – co ? Aż tyle ? Wow !

- Nieźle. Gdzie mieszkałeś wcześniej ?

- W Nowym Orleania. Trzysta pięćdziesiąt lat temu razem z Rebeką i pewną osobą pomogliśmy budować to miasto i rządzimy tam do dziś – powiedział.

- Jaką osobą ? – dociekałam ciekawa

- To także historia na kiedy indziej

- A co z twoimi rodzicami ? – znów spytałam

- Matka była pierwotną czarownicą, a ojciec pierwotnym wilkołakiem. Nigdy go nie znałem więc wychował mnie ojczym – Michael.

- Inna rodzina ? – jeszcze bardziej zagłębiałam się w ten temat

- Mam ciotkę Dahlię. Ale to też raczej długa historia

- I też mi jej nie opowiesz ? – spytałam a raczej stwierdziłam

- Właściwie mogę, jeśli jesteś chętna

- Mów

- Cóż. Dahlia jest potężną czarownicą. Jak moja matka, a może nawet i silniejsza. Miała paranoje. Obsesję na punkcie siły. I stale łaknęła tego czego jej odmawiano, czy to miłości czy zemsty. Według niektórych mam coś po niej. Chciała być wiecznie młoda i silna więc połączyła się z pewną młodą, potężną wiedźmą wykorzystując jej siłę. Razem zapadały w 100-letni sen i budziły się by przez rok stąpać po ziemi.

- Więc masz szaloną rodzinkę – powiedziałam lekko rozbawiona

- Bardziej niż ci się wydaje kochana – odparł.

                                                                                                                                                                                                             

Mamy już początek pierwszych trzech par. Mam nadzieję że rozdział się podobał. Prawdopodobnie nowy będzie za tydzień.

Opublikowano Rozdział 1 | Otagowano , , , | 1 komentarz

Prolog

Nasze życie jest historią, opowiadaniem, które kiedyś się kończy. Jednak w ich przypadku ta historia nigdy nie będzie miała epilogu. W momencie przemiany ich życie rozpoczęło się na nowo. Teraz, jedyne co im pozostało to szukanie prawdziwej miłości, na wieczność.

Miłość, nienawiść. Dzieli je tak cienka granica.

                                                                                                                                                                

Prolog krótki. Taki jaki miał być.  Zapraszam do komentowania.

Opublikowano The Originals and The Vampire Diaries | Otagowano | Skomentuj